A więc stało się. nie jesteś już w stanie przypilnować swoich osobistych finansów. Zmęczyło Cię bieganie po bankach w poszukiwaniu lokaty, która byłaby oprocentowana wyżej niż ta, która właśnie się kończy. Zrozumiałeś, że upolowanie oprocentowania wyższego o rząd błędu statystycznego jednak kosztuje. płacisz za to swoim wolnym czasem.
Lokaty kończą się akurat wtedy, kiedy absolutnie nie potrzebujesz gotówki, a złośliwie trwają gdy przychodzi uregulować znane Ci właściwie wcześniej terminowe płatności. Fundusze Inwestycyjne? A jakże – ulokowałeś i tam część swoich oszczędności. Gdybyś znalazł chwilę czasu, z łatwością zapewne przypomnisz sobie lub odnajdziesz potwierdzenia w jakie dokładnie zainwestowałeś.
Od dłuższego czasu nikt już jednak o funduszach nie mówi, a jeśli nawet ktoś zagadnie nieśmiało, od razu rozmowa zamienia się w lament lub przycicha w trwożnych szeptach.
Coś sobie jednak przypominasz… Gdzieś czytałeś, że właśnie taki moment jest najlepszy do zastanowienia się nad inwestycją. Trzeba by znowu coś poczytać, poszukać, dokonać wyboru. Tylko znowu ten czas. Nie masz go przecież zbyt wiele…
Cóż, stało się. powinieneś spotkać się z doradcą finansowym.
Zanim jednak do tego dojdzie, warto poświęcić chwil kilka i dobrze przygotować się do spotkania. Jeśli to zaniedbasz - może się okazać, że znowu zmarnowałeś swój czas.
Wiedz o tym, że doradca przede wszystkim będzie starał się jak najlepiej Cię poznać. I to w wielu aspektach. Im więcej właściwych informacji uda mu się uzyskać – tym bardziej jego propozycje będą dopasowane właśnie do Ciebie i Twoich potrzeb. A o to przecież tak naprawdę chodzi.
Skoro padło już słowo potrzeby, przyjrzyjmy mu się bliżej.
Potrzeby
To właściwie klucz do sukcesu. Trafne ich zidentyfikowanie i umieszczenie w czasie stanowi podstawowe zadanie doradcy. To właśnie do nich będzie dopasowywał odpowiednie produkty i skomponuje dla Ciebie indywidualny portfel. I dlatego właśnie warto zastanowić się nad nimi jeszcze w domu. Jeśli bowiem na przygotowanej propozycji portfela inwestycyjnego pojawi się sformułowanie "maksymalizacja zysku" lub "pomnażanie oszczędności", to możemy mieć do czynienia z jednym z dwóch przypadków:
- albo absolutnie wszystkie możliwe wydatki będą mogły zostać sfinansowane z bieżących dochodów (gratuluję);
- albo doradca po prostu poddał się otrzymawszy okrutnie skąpy pakiet danych.
Informacje, jakie zdecydujesz się podać mają kluczowe znaczenie przy tworzeniu rozwiązań.Doradca zaproponuje bowiem zupełnie inne rozwiązanie dla zabezpieczenia środków na uczczenie zacnym prezentem jakiegoś ważnego wydarzenia w życiu Twojego chrześniaka (dokładnie wiadomo kiedy środki będą potrzebne i nie wolno pozwolić by znacząco lub w ogóle się uszczupliły), a bardzo możliwe, że nieco inna będzie jego propozycja dla zrealizowania marzenia pod tytułem.: "Moja własna łódka na Mazurach za 3 do 5 lat".
Jeśli więc oczekujesz, że otrzymasz profesjonalną pomoc kompleksowo traktującą przewidywalne dla Ciebie wydatki - poświęć trochę czasu i zastanów się. Może za rok wybierzesz się na rozkoszne wakacje, a za dwa lata właściwie trzeba już będzie wymienić samochód. Jaką kwotą wesprzesz wejście w dorosłe życie swojego potomka? A może uzbierasz dla niego na mieszkanie? Szkoła prywatna czy publiczna? Kiedy remont domu? Pytań jest wiele. Jeśli zadasz je sobie wcześniej, unikniesz błędów i przeoczeń, a propozycje jakie otrzymasz będą skierowane właśnie do Ciebie.
Identyfikacja potrzeb nie jest zadaniem łatwym. Niejednokrotnie nie zastanawiamy się nad tym, w jakim celu w ogóle oszczędzamy. Ot, po prostu – mamy oszczędności i z nich to właśnie realizujemy kolejne mniejsze lub większe zakupy. Jeśli wystarczy na zakup samochodu – fajnie. Jeśli nie, cóż… może zatem mały remont w domu?
Spotkanie z doradcą to okazja do odwrócenia tej sytuacji. To sposób na twarde zmierzenie się z rzeczywistością. Z jednej strony plany i marzenia - potrzeby. Z drugiej - ograniczone z definicji zasoby.
Zasoby
Skoro zdecydowałeś się na spotkanie, to zapewne zasobami dysponujesz. Być może część na lokatach, część zainwestowana w funduszach, a część po prostu na ROR lub pod bielizną na lewej półce… Co miesiąc dochodzą nowe. I tu kolejna kluczowa kwestia, zastanawiasz się bowiem ile z tego ujawnić doradcy. A zapyta o to. Bądź pewien - musi.
Profesjonalny doradca nie postawi sobie za punkt honoru doprowadzenia do upłynnienia absolutnie wszystkich Twoich aktywów zainwestowanych do tej pory i „przepakowania” ich do instytucji, z którymi współpracuje. Związane z tym ewentualne koszty, jakie będziesz musiał ponieść, pomniejszą Twoje zasoby… a to jak by na to nie patrzeć stanowi odwrotność celu doradcy.
Ograniczony zasób informacji o Twoich środkach finansowych, skutkować może przede wszystkim wypaczeniem tej części inwestycyjnej, jaką zdecydujesz się konsultować z doradcą. Może to doprowadzić do zwykłego marnotrawstwa zasobów poprzez zbytnią (i w efekcie zbędną) dywersyfikację portfela przy nieujawnionej, a czasem przewyższającej go kwocie ulokowanej bezpiecznie na przykład w obligacje skarbowe lub na lokatach.
Tak pomoże doradca
Bądź pewien, że wszystkie poznane dotychczasowe inwestycje doradca postara się w pierwszej kolejności wpasować w zaproponowane przez siebie rozwiązania. Uzyskasz jednocześnie efekt, o którym wspomniałem już wyżej: porównanie potrzeb i środków do ich realizacji. Zapewni to możliwość rozsądnego zastanowienia się nad tym, czy aby na pewno wszystkie wymienione wcześniej potrzeby będą mogły zostać zaspokojone. Może trzeba będzie z niektórych zrezygnować, a może wystarczy po prostu rozciągnąć je nieco w czasie. A może emerytura – okres radosnej konsumpcji – kilka lat później? Nie znajdziesz odpowiedzi na te pytania jeśli zdecydujesz, że podzielisz się jedynie częścią informacji o stanie zasobów finansowych.
Zakładam, że podjąłeś decyzję o przekazaniu kompletnych informacji. Doradca proponuje przesunięcie części lub wręcz całości dotychczasowych inwestycji. Czy to błąd w sztuce? Niekoniecznie. Być może część Twoich inwestycji jest ulokowana na rynkach lub w sektorach, które mają przed sobą słabe perspektywy i koszty związane z ich alokacją mają szansę zostać z nawiązką zrekompensowane przez zdecydowanie wyższy potencjał wzrostu w alternatywnych rozwiązaniach. Ewolucyjne (lub rewolucyjne) zmiany, jakie zaproponuje doradca w Twoim dotychczasowym portfelu mogą mieć także inną przyczynę - nie są dla Ciebie, nie odpowiadają bowiem twojemu profilowi inwestycyjnemu, czyli skłonności do podejmowania ryzyka.
Profil inwestycyjny
To dopiero prawdziwe wyzwanie! Jeśli poprawne określenie poprzednich zagadnień nazwiemy rzemiosłem, to identyfikacja Twojego profilu inwestycyjnego jest już sztuką. Od jej powodzenia zależy cały szereg różnych aspektów przyszłej współpracy z doradcą. Wliczając w to sam komfort i ogólne zabarwienie emocjonalne waszych kolejnych spotkań. Pamiętajmy również, że 13 lipca bieżącego roku unijna Dyrektywa w sprawie rynków instrumentów finansowych- MIFID, wprowadziła przeprowadzenie takiego scoringu w szereg podstawowych obowiązków doradcy.
Na czym polega definiowanie profilu? Ujmując problem najprościej – na określeniu stopnia ryzyka jakie jesteś skłonny zaakceptować. Osobną kwestię stanowi poziom ryzyka na jaki możesz sobie pozwolić, ale to związane jest bardziej z ujawnionym już wcześniej stanem Twojego majątku i poziomem zobowiązań. Aktualny ilościowy i jakościowy skład Twojego portfela determinuje po prostu ramy, w jakich będzie się poruszał doradca przedstawiając propozycje dla tej części, której rozmowa dotyczy.
Cała trudność polega na tym, że sami nie znamy siebie zbyt dobrze. Niewielu z nas jest w stanie zajrzeć głęboko w siebie i poprawnie przewidzieć swoją reakcję na czasową, co prawda, ale jednak realną i mniej lub bardziej bolesną stratę w portfelu inwestycyjnym. Doradca ma do dyspozycji szereg testowych pytań mających na celu zbadanie m.in. Twojej wiedzy o rynkach finansowych i oczekiwań związanych z wahaniami wartości inwestycji, a w konsekwencji przyporządkowanie wyniku do konkretnie opisanej kategorii ryzyka, ale to tylko połowa sukcesu. Ta łatwiejsza. Siedzisz sobie wygodnie w przyjaznym wnętrzu, kawa jest całkiem smaczna… minus piętnaście czy minus dwadzieścia? W tym momencie nie ma to dla Ciebie większego znaczenia. To tak jak gra w pokera na zapałki. Ot, fajna zabawa!
Z tego właśnie powodu Twoje odpowiedzi mogą być obciążone ciężarem pewnego poziomu abstrakcji. Trzeba o tym pamiętać.
Właściwie zidentyfikowane potrzeby zweryfikowane z Twoimi możliwościami finansowymi i zważone poziomem akceptowalnego dla Ciebie ryzyka zostaną przekształcone w propozycje naprawdę indywidualnego i przeznaczonego właśnie dla Ciebie portfela inwestycyjnego. Tu chodzi o Twoje pieniądze. Zadbaj więc o to, by odpowiednio przygotować się do spotkania z doradcą i zwiększyć tym samym szanse na zapłacenie pod koniec inwestycji solidnej wielkości podatku od zysków. Czego sobie i Państwu życzę
Rafał Horn
Doradca Finansowy Xelion
Artykuł pochodzi z cyklu "Akademia Dobrych Inwestycji. Jak zarabiać w kryzysie?" powstałego we współpracy z Dziennik.pl.



