Amerykański indeks S&P500 stracił na koniec środowych notowań aż 1,82 proc., a technologiczny Nasdaq ponad 2,5 proc. Tym samym Wall Street zaliczyła najgorszą sesję od roku. W czwartek nastroje na rynkach w dalszym ciągu były słabe, choć można było doszukać się już pierwszych prób szukania odbicia. Warszawski indeks stracił na koniec dnia 0,31 proc., przy obrotach na całym rynku na poziomie 1 mld zł. Poziom 2300 pkt. został co prawda utracony, ale długi cień czwartkowej dziennej świecy stanowi małe wsparcie dla byków.

Zamieszanie wokół Donalda Trumpa i jego potencjalne usunięcie z urzędu prezydenta USA w dalszym ciągu jest głównym źródłem odwrotu od ryzyka i wzrostu cen aktywów bezpiecznych. Trudno jednak przewidzieć jaki będzie faktyczny koniec całej historii, gdyż usunięcie Trumpa może wywołać prawdziwy popłoch na rynkach, z drugiej jednak strony gdyby zastąpił go aktualny bardziej przewidywalny wiceprezydent USA Mike Pence, inwestorzy mogliby reagować hurraoptymistycznie, szczególnie gdyby ten podtrzymywał wszystkie dotychczasowe pomysły Donalda Trumpa.

Kryzys polityczny w USA nie jest jedynym, który trawi obecnie Amerykę. W czwartek 8,5 proc. stracił indeks giełdy brazylijskiej, po tym jak obecny prezydent Michel Temer został nagrany podczas rozmowy, w której zgadza się na przyznanie łapówki byłemu posłowi. Kolejny skandal korupcyjny w Brazylii wywołał popłoch zarówno na rynku akcji jak na rynku walutowym. Brazylijski real w stosunku do dolara stracił w czwartek ponad 8 proc. (!).

Z opublikowanych danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na lepsze od oczekiwań wstępne odczyty japońskiego PKB, które w ujęciu zannualizownym wzrosło o 2,2 proc. podczas gdy oczekiwano 1,7 proc. Sprzedaż detaliczna w Wielkiej Brytanii wzrosła r/r o 4 proc. (oczekiwano 2 proc.), z kolei niższa od prognoz była liczba założonych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w USA (232 tys. vs. oczekiwane 240 tys.). W Polsce Główny Urząd Statystyczny przedstawił lepsze dane o zatrudnieniu w kwietniu (4,6 proc. vs. oczekiwane 4,5 proc.) i nieco słabsze dane o wynagrodzeniu (4,1 proc. vs. oczekiwane 4,35 proc.). Ekonomiści jednak uspokajają i zwracają uwagę, że dane o płacach potrafią być mocno zmienne z uwagi na różne okresy wypłacania premii.

Piątkowy kalendarz makroekonomiczny nie oferuje wielu odczytów. Jedynie polscy inwestorzy będą na niego zerkać, gdyż przedstawione zostaną dane o wynikach sprzedaży detalicznej i produkcji przemysłowej. Jeśli dane będą lepsze od oczekiwań mogą istotnie pomóc złotemu, który w ostatnich dniach mocno traci na fali globalnej awersji do ryzyka.

Paweł Mielcarek

Analityk

Dom Inwestycyjny Xelion

Opracowanie własne na podstawie danych opublikowanych w serwisach www.reuters.com, www.bloomberg.com, www.macronext.com, przy założeniu, iż powyższe dane są prawidłowe, pełne i nie wprowadzające w błąd, jednakże nie były one niezależnie zweryfikowane. Opracowanie ma charakter ogólny i nie może stanowić wyłącznej podstawy do podjęcia jakiejkolwiek decyzji inwestycyjnej przez jego odbiorcę.

Przedmiotowe opracowanie nie może być interpretowane jako rekomendacja Domu Inwestycyjnego Xelion Sp. z o.o. w rozumieniu art. 76 z dnia 29 lipca 2005 roku o obrocie instrumentami finansowymi. Dom Inwestycyjny Xeln Sp. z o.o. ani autor nie ponoszą odpowiedzialności za następstwa decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie informacji i opinii zawartych w niniejszym opracowaniu, o ile przy ich sporządzaniu dołożono należytej staranności.