Wczorajsza sesja na Wall Street była kolejnym dniem, w którym dominującą rolę odegrała strona podażowa, sprowadzając indeksy amerykańskie głęboko poniżej kreski. Giełdy azjatyckie w odpowiedzi na strach docierający zza Oceanu ponownie zalały się czerwienią – japoński Nikkei zniżkował o -2,3%, natomiast chiński Shanghai Composite stracił -4%. Nieco uspokojenia (podobnie jak w poprzednich dniach) przyszło wraz z rozpoczęciem sesji europejskiej. Przez „uspokojenie” mamy tutaj na myśli zauważalnie niższą skalę przeceny w porównaniu z rynkiem amerykańskim i azjatyckim.

Polski WIG20 rozpoczął sesję od niewielkiej skali spadku i przez większą część dnia oscylował wokół poziomu 2400 pkt. Nieco gorzej zachowywały się indeksy małych i średnich spółek. Schemat był w tym przypadku podobny do wtorkowej sesji, w której przysłowiowe „MiŚie” traciły bardziej niż spółki należące do indeksu blue chipów. Wynika to w dużej mierze z faktu, że małe i średnie spółki są podatne w większym stopniu na ruchy wykonywane przez fundusze inwestycyjne. Niewątpliwie widok spadków zbliżających się do okolic -4% za Oceanem powoduje, że duża grupa osób inwestujących w fundusze akcji już następnego dnia zgłasza zlecenia umorzenia lub konwersji. Na taką okoliczność przygotowują się zarządzający, zmniejszając zawczasu alokację w funduszach najbardziej narażonych na odpływy środków.

Tymczasem o pewnym „przełomie” możemy mówić w kontekście rynku walutowego. W odpowiedzi na wczorajsze gwałtowne spadki na Wall Street, polski złoty utożsamiany oficjalnie z krajami emerging markets (bardziej podatnymi na odpływ kapitału w przypadku wzrostu awersji do ryzyka) uległ wyraźnemu osłabieniu. Co ciekawe, sam poniedziałek i wtorek, czyli de facto najgorętsze dni w mijającym tygodniu nie wywarły na polskiej walucie aż tak dużego wrażenia. Dopiero gołębi wydźwięk środowej konferencji po posiedzeniu RPP zainicjował trwalszy ruch w dół. Nie ulega wątpliwości, że globalni inwestorzy mają coraz mniejszy apetyt na ryzyko zważywszy na fakt, że obecna przecena nie jest zwykłym „wypadkiem przy pracy” i może potrwać nieco dłużej niż pierwotnie oczekiwano. W momencie pisanie komentarza kurs amerykańskiej waluty wynosi ok. 3,428 USD/PLN (umocnienie dolara o +2,5% w skali tygodnia), natomiast kurs euro 4,193 EUR/USD.

Z uwagi na puste kalendarium, inwestorzy na Starym Kontynencie mogli dziś liczyć jedynie na dobre otwarcie w USA. Jednakże i tym razem Amerykanie zafundowali nam prawdziwą huśtawkę nastrojów. Po dobrym otwarciu indeksy amerykańskie w ciągu niespełna godziny wytraciły w całości 1-proc zwyżki, po czym ponownie rozpoczęło się „kupowanie spadków”. WIG20 zakończył ostatecznie dzisiejszą sesję spadkiem o -1%. Indeksy małych i średnich spółek przeceniły się z kolei odpowiednio o -1% (sWIG80) i -1,4% (mWIG40).  W skali tygodnia indeks polskich blue chipów stracił -5%, natomiast S&P500 oddalił się od szczytów o ponad 10%. Patrząc na obecną zmienność, bardzo trudno przewidzieć scenariusz wydarzeń w nadchodzącym tygodniu. Jedno jest pewne – ostatnie dni pozostawiły na globalnych rynkach akcyjnych głęboką rysę.

 

Patryk Pyka

Analityk Zespołu Analiz i Doradztwa Inwestycyjnego

Dom Inwestycyjny Xelion

Opracowanie własne na podstawie danych opublikowanych w serwisach www.reuters.com, www.bloomberg.com, www.macronext.com, przy założeniu, iż powyższe dane są prawidłowe, pełne i nie wprowadzające w błąd, jednakże nie były one niezależnie zweryfikowane. Opracowanie ma charakter ogólny i nie może stanowić wyłącznej podstawy do podjęcia jakiejkolwiek decyzji inwestycyjnej przez jego odbiorcę.

Przedmiotowe opracowanie nie może być interpretowane jako rekomendacja Domu Inwestycyjnego Xelion Sp. z o.o. w rozumieniu art. 76 z dnia 29 lipca 2005 roku o obrocie instrumentami finansowymi. Dom Inwestycyjny Xeln Sp. z o.o. ani autor nie ponoszą odpowiedzialności za następstwa decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie informacji i opinii zawartych w niniejszym opracowaniu, o ile przy ich sporządzaniu dołożono należytej staranności.