Sesja azjatycka przyniosła dziś wzrosty na rynkach wschodzących i negatywne zamknięcie w Tokio (-0,7%). Słaby ostatnio Hang Seng zyskiwał +1,3% , a Shanghai Composite, Sensex i STI (Singapur) po +0,9-1,0%. Silne w styczniu indeksy na Dalekim Wschodzie nadrabiały jednak dopiero dystans, który zbudowały w ciągu dwóch ostatnich dni Stany Zjednoczone i Europa, więc nie może dziwić, że po dwóch dniach odbicia parkiety na Starym Kontynencie otworzyły się w większości na lekkich minusach.


Brak istotniejszych danych makroekonomicznych i wydarzeń sprawiał, że dzisiejsza sesja wydawała się wymarzona, bo nieco stłumić olbrzymią ostatnio zmienność. Okazja do uspokojenia wynika też z faktu, że począwszy od jutra rozpoczynają się obchody chińskiego Nowego Roku. Giełda w Szanghaju zostanie zamknięta aż do przyszłego czwartku, dla Hong Kongu okres ten będzie wyraźnie krótszy (wyłącznie piątek i poniedziałek).


Interesującym dniem będzie jutrzejszy dzięki danym inflacyjnym z USA. Po dobrych informacjach z rynku pracy, przede wszystkim wybiciu się dynamiki wynagrodzeń do nie widzianego od lat poziomu 2,9% r/r, konsensus ws. dynamiki cen także przesunął się lekko w górę i obecnie oczekiwany jest ich wzrost o 0,3% m/m. Jeżeli okaże się, że ujrzymy co najmniej taki rezultat (przy co najmniej 0,2% m/m na inflacji bazowej), można spodziewać się, że dolar ponownie podejmie próby umocnienia. Dziś dodatnio zaskoczyło CPI w Wielkiej Brytanii, które utrzymało dynamikę 3,0% r/r. Amerykańska waluta zachowywała się tymczasem bardzo słabo, tracąc na chwilę obecną -0,5% względem euro i -1,1% względem jena. Pretekstem stały się nasilające się obawy na temat kierunku, w którym zmierza dług publiczny USA (na komentarz na ten temat zapraszam do jutrzejszego Parkietu).


WIG20 zyskał dziś na zamknięciu +0,7%, mWIG40 +0,4%, a sWIG80 +0,6%, co jest świetnym rezultatem dla notującej straty Europy. Wprawdzie na głównych rynkach (Francja, Niemcy) nie są one wielkie, ale peryferia korygują się o niemal -1%. Spadki za oceanem są na razie symboliczne, więc na chwilę obecną wciąż pozostajemy w fazie odbicia. Wprawdzie należy oczywiście trzymać kciuki, by teraz tylko przyspieszało, ale trzeba pamiętać, że także próba znalezienia nowego dna nie byłaby obecnie żadną tragedią. Analitycy techniczni, którzy lubią porównywać tego typu wydarzenia do historii z przeszłości, twierdzą, że zachowanie rynku amerykańskiego w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy korelowało niemal w 94% ze zmianami S&P w latach 1996-97. Ówczesna przecena była większa od obecnej, ale po jej zakończeniu rynek rósł nieprzerwanie przez kolejne lata, a hossę zakończyło dopiero pęknięcie bańki technologicznej w 2000 roku.

Kamil Cisowski

Dyrektor Zespołu Analiz i Doradztwa Inwestycyjnego

Dom Inwestycyjny Xelion

Opracowanie własne na podstawie danych opublikowanych w serwisach www.reuters.com, www.bloomberg.com, www.macronext.com, przy założeniu, iż powyższe dane są prawidłowe, pełne i nie wprowadzające w błąd, jednakże nie były one niezależnie zweryfikowane. Opracowanie ma charakter ogólny i nie może stanowić wyłącznej podstawy do podjęcia jakiejkolwiek decyzji inwestycyjnej przez jego odbiorcę.

Przedmiotowe opracowanie nie może być interpretowane jako rekomendacja Domu Inwestycyjnego Xelion Sp. z o.o. w rozumieniu art. 76 z dnia 29 lipca 2005 roku o obrocie instrumentami finansowymi. Dom Inwestycyjny Xelion Sp. z o.o. ani autor nie ponoszą odpowiedzialności za następstwa decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie informacji i opinii zawartych w niniejszym opracowaniu, o ile przy ich sporządzaniu dołożono należytej staranności.