Ubiegły tydzień potwierdził niestety nasze obawy o kontynuację spadków na światowych giełdach. Fundusze akcji polskich traciły w ujęciu od czwartku do czwartku średnio -2,5%, a zagranicznych -2,8%. Liczby też wciąż dają niepełny obraz przebiegu całego tygodnia, piątkowe wyceny doprowadzą do dalszych silnych obniżek – dla WIG20 była to trzecia najgorsza sesja w tym roku (-2,8%), po której przebite zostały czerwcowe dołki. Dzisiaj co prawda GPW i rynki europejskie otworzyły się na plusach, ale w kontekście tego co się działo ostatnio, nie są one na razie imponujące.

W segmencie akcji nie ma ucieczki przed stratami – fundusze akcji amerykańskich były jednymi z najgorszych i spadały przeciętnie o -4,2%, europejskie o -3,8%. Sztucznie kreowany chiński popyt na akcje wspierał rynki wschodzące (-1,3%), ale może to ulec szybkiej zmianie. Ponowne umocnienie dolara tworzy dla nich kolejne zagrożenia, a giełda w Szanghaju nie jest w stanie przyjąć samodzielnie innego kierunku niż w dół.

Pogorszenie na rynkach rozwijających się widać już w segmencie obligacji, fundusze dłużne EM traciły średnio -0,5%, podczas gdy np. europejskie notowały niewielkie plusy (+0,1%), a globalne były neutralne. Dług będzie wspierany w tym tygodniu przez spadki rentowności amerykańskich 10-latek, ale do czasu zmiany retoryki Fed ich silna korekta nie jest przesądzona nawet gdyby rynki akcji kontynuowały załamanie.

O -3,8% spadały średnio fundusze oparte o surowce przemysłowe, za co odpowiada m.in. związana z obawami o światowy popyt przecena ropy. Nieco bardziej skomplikowana była sytuacja na złocie. Fundusze kupujące kontrakty futures notowały niewielkie wzrosty, ale silnie traciły te inwestujące w kopalnie.

Przed nami być może najważniejszy tydzień obecnego sezonu wynikowego w USA, w każdym razie jeśli weźmiemy pod uwagę liczbę raportujących spółek. We wtorek wyniki poda Facebook, w czwartek zrobi to m.in. Apple, a w piątek Alibaba. Jeżeli spółki te przypieczętują tezę, że szczyt wzrostów zysków w IT mamy za sobą, możemy spodziewać się kontynuacji spadków na NASDAQ, być może nawet przebicie tegorocznych minimów. Czwartkowe publikacje sprawozdań Alphabet (Google), a zwłaszcza Amazona są naszym zdaniem częścią większego dostosowania, po którym inwestorzy założą bardziej realistyczne scenariusze dalszego wzrostu przychodów tytanów światowych technologii. Spółki te zwyczajnie osiągnęły już taką skalę działalności, że dalszy wzrost sprzedaży o kilkadziesiąt procent rocznie przez wiele lat (taki scenariusz dyskontują wyceny wskaźnikowe Amazona czy Netflixa) będzie bardzo trudny.

Liczymy na to, że po wyborach w USA rynek zacznie się uspokajać. W Polsce wydaje nam się on już bardzo mocno wyprzedany, a druga połowa listopada i grudzień mogłyby rozpocząć okres wzrostów, który mamy nadzieję, potrwa przez większość przyszłego roku. 

 

Kamil Cisowski
Dyrektor Zespołu Analiz i Doradztwa Inwestycyjnego
Dom Inwestycyjny Xelion sp. z o.o.

 

Opracowanie własne na podstawie danych opublikowanych w serwisach www.reuters.com, www.bloomberg.com, www.macronext.com, www.marektwatch.com, www.news.google.com, www.ft.com, www.bankier.pl, www.pb.pl, przy założeniu, iż powyższe dane są prawidłowe, pełne i  nie wprowadzające w błąd, jednakże nie były one niezależnie zweryfikowane. Opracowanie ma charakter ogólny i nie może stanowić wyłącznej podstawy do podjęcia jakiejkolwiek decyzji inwestycyjnej przez jego odbiorcę.

Przedmiotowe opracowanie nie może być interpretowane jako rekomendacja Domu Inwestycyjnego Xelion sp. z o.o. w rozumieniu art. 76 z dnia 29 lipca 2005 roku o obrocie instrumentami finansowymi. Dom Inwestycyjny Xelion sp. z o.o. ani autor nie ponoszą odpowiedzialności za następstwa decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie informacji i opinii zawartych w niniejszym opracowaniu, o ile przy ich sporządzaniu dołożono należytej staranności.