Poniedziałkowa sesja została zdominowana przez temat działań podjętych przez amerykańską administrację, uderzających w drugiego największego producenta telefonów na świecie, Huawei. Po wpisaniu spółki na „czarną listę”, kolejne przedsiębiorstwa amerykańskie deklarowały wczoraj zakończenie współpracy z chińską spółką, a szczególnie rynek zelektryzowały deklaracje Google, po których sprzedaż telefonów opartych o system Android poważnie się skomplikuje. Z obecnych doniesień wynika, że wprawdzie Huawei nie utraci dostępu do otwartej wersji oprogramowania, ale nie będzie mogło oferować aplikacji Google, które są jego ważną częścią (mapy, Chrome, itd.). Cała sytuacja będzie dla spółki olbrzymim testem, a choć jej władze zapewniają, że od miesięcy się na nią przygotowały, tworząc m.in. olbrzymie zapasy amerykańskich podzespołów (wystarczających podobno, by pracować bez zakłóceń przez 3 miesiące), wydaje się, że jej ekspansja poza Chinami będzie niezwykle utrudniona.

Indeksy europejskie notowały wczoraj wyraźne straty (DAX zamknął się 1,6% niżej niż w piątek, CAC40 1,5% niżej, a najgorszy mediolański FTSE MiB spadł o 2,7%, w części z uwagi na napięcia towarzyszące lokalnie kampanii wyborczej), niewiele lepiej było w USA. Nasdaq zamknął się półtoraprocentowym spadkiem i był ponad dwukrotnie słabszy niż szeroki rynek. Najgorzej wypadały naturalnie podmioty współpracujące z Huawei – m.in. Intel, Micron, Broadcom, Qualcomm. Pojawiły się pierwsze rekomendacje, by niedoważać się na spółkach produkujących półprzewodniki, a poważna reakcja na doniesienia wynika zapewne z ryzyka, że strona chińska także rozpocznie działania uderzające w amerykańskich gigantów IT. Niezależnie od deficytu handlowego USA z Chinami, punktem zapalnym negocjacji zawsze do tej pory okazywała się walka o prymat w sektorze wysokich technologii.

Zachowanie giełd azjatyckich jest dziś mieszane, co można uznać za sygnał do co najmniej jednodniowego odbicia. Niewielkie minusy notują wprawdzie Nikkei i Hang Seng, ale Shanghai Composite zyskuje ponad procent, nad kreską utrzymuje się także Sensex czy koreańskie Kospi. Wzrosty akcji Samsunga stawiają pod znakiem zapytania tezę, czy w wojnach handlowych nie ma zwycięzców. Lider branży telefonów jest oczywiście uważany za głównego beneficjenta problemów pretendenta, który w ostatnich latach systematycznie odbierał mu udział w rynku.

 

Kamil Cisowski
Dyrektor Analiz i Doradztwa Inwestycyjnego
Dom Inwestycyjny Xelion sp. z o.o.

Opracowanie własne na podstawie danych opublikowanych w serwisach www.reuters.com, www.bloomberg.com, www.macronext.com, www.marektwatch.com, www.news.google.com, www.ft.com, www.bankier.pl, www.pb.pl, przy założeniu, iż powyższe dane są prawidłowe, pełne i  nie wprowadzające w błąd, jednakże nie były one niezależnie zweryfikowane. Opracowanie ma charakter ogólny i nie może stanowić wyłącznej podstawy do podjęcia jakiejkolwiek decyzji inwestycyjnej przez jego odbiorcę.

Przedmiotowe opracowanie nie może być interpretowane jako rekomendacja Domu Inwestycyjnego Xelion sp. z o.o. w rozumieniu art. 76 z dnia 29 lipca 2005 roku o obrocie instrumentami finansowymi. Dom Inwestycyjny Xelion sp. z o.o. ani autor nie ponoszą odpowiedzialności za następstwa decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie informacji i opinii zawartych w niniejszym opracowaniu, o ile przy ich sporządzaniu dołożono należytej staranności.